poniedziałek, 11 stycznia 2016

Bitwę wygrał kot, ale wojna jeszcze trwa!

Kot-królik wygrał już trzecią bitwę z rzędu!
A wczoraj to mnie normalnie tak wkurzył, że sprawa jego pochwycenia stała się sprawą bardzo osobistą i podchodzę do niej ambicjonalnie.

Karmimy. Oswajamy bydle. Kiciusiamy. I nic.

Wczoraj idąc na poranny spacer z psami, widziałam, jak Kicia kica po terenie PKP Energetyka, ale daleko na podwórzu. Za to jak z psami wracałam, to jej nie widziałam, a ta bestia mnie zawołała. Tak ZAWOŁAŁA MNIE niemal po imieniu!
Idę chodnikiem, a ta do mnie spod swojej zielonej kryjówki drze się na cały regulator MIAU!
Patrzę - siedzi.
No to ja znowu szamańskie tańce odstawiałam z jedzonkiem i przysmakami. Proszę, mówię, tłumaczę (ludziska się gapią). Ja do kota przemawiam czule - no przecież się znamy, to jak mam mówić? - kiciusiam. A ta bestia do mnie Miau! i siedzi pół metra ode mnie za płotem!

No jasny kiciuś!

A ta do mnie znowu: Miau i zostaw żarcie przy okazji, jak już jesteś!

A takiego!
Żarcia nie dostała, albowiem ponieważ kot głodny będzie miał dzisiaj większą motywację do poszukiwania żarcia. A dzisiaj świtem, na terenie PKP Energetyka ustawiliśmy z Panią Ulą i Panem Brygadzistą klatkę żywołowną. A w klatce same przysmaki i krople walerianowe również.
No i mam nadzieję, że skończy się kota śpiewanie. O!

Oczywiście istnieje ryzyko, że do klatki wlezie tuzin kotów osiedlowych, otumanionych walerianą, a nie ta jedna cwaniara, ale bądźmy dobrej myśli.

Jeśli zaś i  na to kot się nie złapie, to jeszcze zostaje mi broń ostateczna, proponowana przez Kalinę, czyli położenie zdjęcia naszego łóżka jako przynęty. Tylko nie wiem, czy się odważę, bo wtedy te stada kotów mogą nas zadeptać. ;)

42 komentarze:

  1. Oj, niech się gapią ludziska - w razie czego powiedz że Ty prawie doktor Dolittle jesteś i ze zwierzętami pogadać se lubisz :) A swoją drogą to chyba dzięki temu ta kocina żyje że ma instynkt przetrwania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kicia-kocia ma fantastyczny instynkt przetrwania. Teren też sobie wybrała megabezpieczny. Tam płyną tysiące voltów zasilając całą trakcję kolejową Wrocław-Zachód. Nikt przy zdrowych zmysłach tam się nie będzie pętał, lisy tam nie wejdą, bo się nie wcisną, kuna i jeż dla kota nie stanowią zagrożenia. Po prostu idealne lokum.

      Usuń
  2. Kciuki trzymam, w kciuki dmucham, za kociołapkę, żeby tylko ta weszła Kica-kocia :) I czekam na wieści, jak się powiodło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet na noc mamy rozpisane dyżury i w razie złapania kota przyjedzie do nas pogotowie energetyczne, żeby bramę nam otworzyć. Tylko niechby kocica była tak uprzejma i WLAZŁA!

      Usuń
  3. Boszszsz, Psie, straszny suspens... Myślę, że to kwestia czasu tylko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. przy okazji potwierdzam, że tempo giusto e mobile to też ja.

      Usuń
  5. Stan na 14.35. Sierściucha nie ma w ani w polu widzenia, ani tym bardziej w klatce. Mamy nadzieję, że przykica wieczorem. Pogotowie energetyczne cały czas jest w... pogotowiu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdjęcie łóżka zachęcające... :-D Trzymam kciuki za powodzenie akcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie by zdjęcie zwabiło. Nawet czarno-białe ;-)

      Usuń
  7. To jest już słynny kot! Niedługo przegoni Filemona w rankingach. Czy mogłabym zaproponować plebiscyt na imię do onej? Jako pierwsza proponuję zatem imię: Celebrytka.
    Jak gwiazda, humorzasta i uparta, to pełną gębą niech będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha i jeszcze jedno! Jeśli kot złapie się na widok zdjęcia Waszego łóżka wypchanego wszelkimi żyjątkami, to opatentujemy to. Będziesz miała powieszone takie duże R w kółku nad wezgłowiem...

      Usuń
    2. Chwilowo nie ma czego nazywać, bo stwierdza się uporczywy brak kota.
      Za godzinę idzie na patrol Ola z Psa we Wrocławiu, a za trzy znowu ja, potem nad ranem pani Ula, potem znowu my z Olą - kot zapewnia nam zdrową dawkę fizkultury - taka jego mamusia!
      Poza tym do końca nie wiadomo czy to dziewczyna czy facet, bo nie wiemy, co tam ma pod ogonem. Tzn. ogona też nie ma - co by nie utrudniało, ale problemem nie do przeskoczenia w ustaleniu płci jest, że nie ma samego kota ;)
      Ponieważ kot pilnuje terenu PKP Energetyki w dni wolne od pracy*, planujemy mu również podrzucić kalendarz z poniedziałkami zamalowanymi na czerwono.

      * Trudno dociec dlaczego, bo na tym terenie pracownicy bywają sporadycznie i raczej siedzą w budynku, więc nikt i tak kota by nie niepokoił.

      Usuń
    3. pracownicy w tygodniu może i nie bywają za często, ale za to jak się ta energetyka od PKP po kablach rozhuśta.. a kot to wszystko słyszy. a może i widzi?
      coś mi się zdaje, że dopóki Ono nie zaszczyci klatki osobiście, to mam przechlapane. będę się budzić w nocy co parę godzin i sprawdzać.

      Usuń
    4. Tempo, energetyka idzie z taką samą mocą cały czas, bo pociągi jeżdżą 24/7...
      Myśmy wykombinowały, że w dni powszednie ktoś Ono musi karmić. Ale pani Ula obeszła z kwerendą wszystkie pobliskie instytucje, od drobnych sklepików po Urząd Celny i nic! Wszyscy Ono widują, ale tylko z daleka.

      Tempo, czy w związku z Twoją bezsennością mam Cię wciągnąć w grafik kocich patroli? :)))

      Usuń
    5. aż tak bezsenna to ja nie jestem :)

      Usuń
    6. a poważnie, to trochę daleko mam.

      Usuń
    7. No to kicha :(

      Ale nie martw się. Jak będziesz grzeczna to i do Ciebie kiedyś przykica kot-królik i będziesz sobie mogła pozarywać tyle nocy, ile tylko będziesz chciała ;)

      Usuń
    8. z powodu kotów to ja już pozarywałam niejedną noc, nawet mam w domu takiego jednego, co to półkica, ale widać nie byłam dość grzeczna, żeby spotkać pełnego kota-królika.

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Ani wieczorem, ani w nocy, ani rano...
      Kot-królik jest lepszy niż Kot z Alicji w krainie czarów. Nasz tak skutecznie znika, ze nawet uśmiech po nim nie zostaje.

      W nocy spłoszyłam innego kota. I teraz mamy zagwózdkę, co zrobić kiedy do klatki wlezie inny kot, a nie nasz?

      Usuń
    2. trzeba by odławiać, nie wypuszczać. przy okazji sorawdzić czy wykastrowane/wystetylizowane. wypuścić dopiero po odłowieniu właściwego. macie takie możliwości? można jakoś pomóc na odległość?

      Usuń
    3. Widzisz, to nie jest takie oczywiste, bo w bloku obok są koty wychodzące, posiadające swój personel. No i personel mógłby wszcząć raban, jeśli jakiegoś Mruczka, czy Garfielda nadprogramowego odłowimy. Oczywiście ten raban mógłby zahaczyć o niewłaściwe osoby. Natomiast ze względu na delikatną, a udaną dotychczas współpracę z instytucją, do której teren należy, rabanu nie potrzebujemy i nie chcemy, żeby miłemu Panu Brygadziście się oberwało rykoszetem. Bo w najgorszym wypadku będziemy sobie mogły później kłódkę na bramie pocałować, a nie klatki na terenie stawiać.
      Kochana, polowanie na tego kota to coś pośredniego między polowaniem na wilka workowatego czy inne Yeti, a rokowaniami między Palestyną i Izraelem w sprawie Strefy Gazy.
      Lekko wyczerpujące...

      Usuń
    4. miałam cichą nadzieję, że to teren troszkę bardziej na uboczu.

      Usuń
  9. ja bym ja nazwala Mała Mi :P.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kibicuję Wam cichutko i mocno zaciskam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Psie, dziś też masz nocny dyżur łowczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam. Właśnie wróciłam z włamu na teren, bo musiałam wymienić przynętę i gazety, którymi wyścieliłam dno klatki, żeby kot nie siedział na metalowej podłodze. Ola (Pies we Wrocławiu) stała na czatach. Walerianą czuć na pół osiedla. Następny patrol po północy. O 5. rano Pani Ula. I tak do skutku.
      A kot - taki owaki jeden, za wąsy szarpany - się pod ziemię zapadł.

      Usuń
    2. ale nie wszystkie koty lubią walerianę.

      Usuń
    3. Trudno stwierdzić, czy ten lubi czy nie, bo nawet nie ma go w zasięgu waleriany. Moje dwa, kot Oli i siedem kotów Pani Uli - lubią. No to jest szansa, że ten też lubi. Choć waleriana to chyba bardziej na moje skołatane nerwy :)

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Nic. Kot zapadł się pod ziemię. Nie poddajemy się!

      Usuń
  13. Jak tam polowanie na kłólika? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Się złapał kot. Ale nie ten! Dziś świtem w klatce siedziała karłowata wersja wściekłego tygrysa! Olbrzymie, wkurzone na nas bydle, które ledwo się w tej klatce mieściło!
      Miałam trochę stracha chwycić za rączkę klatki, żeby ją przesunąć i tego potwora wypuścić!
      Naszego królika na razie nie widać. Nie tracimy jednak nadziei, bo zbliża się weekend i temperatura spada, czyli okoliczności podobne będą do tych sprzed tygodnia i dwóch. No i teraz wiemy na pewno, że jednak ta klatka działa.
      Oesu! Jestem na takim deficycie snu, że powieki widelcami muszę podpierać!

      Usuń