poniedziałek, 23 listopada 2015

sobota, 21 listopada 2015

Pyszna szarlotka - łatwiejszej nie wymyślono :)

Dzisiaj pyszniasta szarlotka, której nie da się sknocić i nie wymaga wiele pracy - ot utarcie jabłek.
Pewnie wiele z Was ją zna jako szarlotkę sypaną, ale może ktoś jeszcze nie, a warto.
U mnie absolutny, szarlotkowy must have!

Aaaa... w internetach są jej bardzo ładne zdjęcia, ale uprzedzam, że owa szarlotka rzadko wychodzi fotogeniczna. Lecz w sumie to nie wyglądu się od szarlotki oczekuje ;)

wtorek, 17 listopada 2015

Taki kot to może człowieka wykończyć!

Ano może.
Przylezie takie małe kocie dziecko w zimną noc październikową za Tofikiem, wtarabani się po schodach na 10. piętro, chwyci całą rodzinę pazurami za serce, uwiedzie spojrzeniem złotych ślepi, rozkocha w sobie zmysłowym Mrauuu i co?!

I weźmie i się rozchoruje, i dostanie gorączki 41 stopni z kreskami, i straci apetyt, i będzie się przewracać, bo łapki sztywne, i będzie miało biegunkę, i będzie leżało bezwładnie i się przez ręce przelewało! Bo jak to? Rano wszystko dobrze i kot rzuca się na żarełko i się bawi, i biega, i skacze, i demoluje, a wieczorem nawet łebka nie ma siły podnieść?

niedziela, 8 listopada 2015

Requiem dla Foxa

Ciągle mi go brak...
Wciąż wydaje mi się, że jest obok. Nasłuchuję kroków, czekam w nocy przez sen aż mi się właduje do łóżka - a tu pustka.
Jak to możliwe - pustka przy czterech zwierzakach, a jednak. Została jakaś pusta przestrzeń po Foxie.

Ciężki był zwłaszcza 2. września, urodziny Foxa. Skończyłby 14 lat. Cieszyliśmy się na tę datę, że taki długowieczny, dziarski staruszek, pomimo tylu chorób, które dokuczały mu w młodości. Ech, ciężko.

Fox wychował mi Tofika. Fox mądrze i ze spokojem przyjął pod nasz dach najpierw Bazyla, potem Pixelka, po nich Kreskę i cały czas łapię się na pytaniu, co by Fox powiedział na koty?
Bo Fox był wyżłem. Polować bardzo lubił. Ale na szczęście został oduczony :) I to nie przeze mnie.
Pamięć po Foxie to wiele zabawnych historyjek. Pozwolę sobie dzisiaj trzy z nich przytoczyć, w tym tą o rugowaniu z psa ciągotek myśliwskich.

piątek, 6 listopada 2015

Swetry powracają wraz z jesienią

Żeby PT Czytelnicy nie myśleli, że ja już zupełnie oddałam się tylko wyczesywaniu kocich ogonów i splataniu psich grzyw. Ano nie. Co jakiś czas udaje mi się również przysiąść do maszyny.

Jest to obecnie tym łatwiejsze, że moja stara wielka jak stodoła sieczkarnia, szumnie zwana komputerem, dożyła swych dni. Dożyła i zwolniła miejsce dla niewielkiego, płaskiego laptopika i maszyny do szycia właśnie.

Dzisiaj dwa słiterki, które ostatnimi czasy "machnęłam", a które już mogą ujrzeć bologowe światło dzienne, bo via Poczta Polska osiągnęły cel podróży - czyli szafy nowych właścicielek.
A propos - dziękuję w/w za anielską cierpliwość :)

1. Sweterek życzeń ze złotą rybką, która dynda u kapturka.


czwartek, 5 listopada 2015

Bura i spółka z o.o.

Nieustannie zadziwia mnie raptowna zmiana, jak nastąpiła w naszym życiu w związku z pojawieniem się kotów.

Zwierzaki baaaardzo szybko się aklimatyzują i układają sobie wzajemne relacje. Może właśnie dlatego, że stado jest tak liczne.
Jak to napisała w którymś felietonie Dorota Sumińska, najtrudniej połączyć dwa psy lub dwa koty. Powyżej piątego osobnika stado powiększa się niejako samo "wchłaniając" nowego domownika. Coś w tym jest już na poziomie czwartego zwierzaka.

Bura

poniedziałek, 2 listopada 2015

W czasie deszczu dzieci się nudzą...

Czyli kocie dziecko na bis

  O tym, że Mamba z lubością turla piszczące myszy o trzeciej nad ranem, a zaraz potem za nimi turla się Pyza, już pisałam.
Mamba się w ogóle świetnie z Pyzą bawi i nie tylko z Pyzą, a jak się nudzi wieczorami i nocami, to demoluje.
Postanowiliśmy więc wyjść losowi na przeciw, wziąć się z nim za bary i natrzaskać po pysku, zanim los ześle na nas tę przepowiedzianą plagę "mrówek faraonek" (tu już możecie zacząć turlać się ze śmiechu). Jednym słowem postanowiliśmy naszemu kociemu dziecku zorganizować grupę rówieśniczą - czyli drugie kocie dziecko.

Burą.

Tym bardziej, że NNNŚ Wet powiedział, że jeśli nie chcemy, żeby za rok nasza Mamba była tylko ozdobą na kominek i żeby pozostała socjalna, to musi się socjalizować z innym kotem. Z opinią autorytetów się nie dyskutuje.
Zamieszkała z nami w sobotę wieczorem.
Miała być Dymka ale w sumie los musiał swoje trzy grosze wtrącić (nie chichocz tak Cholero jedna!) i zamiast Dymki przyjechała z nami Bura.