Do porządku przywołała mnie Ela W. lakonicznym komentarzem: jakie wieści?
Ja wiem, że Was okrutnie zaniedbuję ale uwierzcie, że moja szychta w szpitalu trwa dziennie od 6 do 10 godzin i służy głównie obronie Mężczyzny przed systemem. System dopada pacjenta za drzwiami oiomu, gdzie rzeczony pacjent potrzebuje do przeżycia pięciu rosłych osiłków lub licznej i zdeterminowanej rodziny (to my! to my!). No to najpierw będzie o bajce zwanej OIOMEM, a potem o całej reszcie.
Ale wprzódy uprzejmie donoszę, że Mężczyźnie ma się na życie. Operacji nie było (powinniśmy przywyknąć) i do dziś zdania są podzielone, czy będzie potrzebna. Mężczyzna ma apetyt jak chłoporobotnik po 16 godzinach pracy fizycznej, regeneruje się jak najlepszy bohaterski wojownik ze świata fantasy i w sumie za około 5 miesięcy nie powinny pozostać żadne większe konsekwencje urazów - czy to fizyczne, czy neurologiczne.
Ładnie żeście to wszystko wymodlili! Bardzo ładnie!
Zeszłam na psy, obrosłam kotami, mam szafy pełne ulubionych swetrów hmmm... zobaczymy, co będzie dalej :)
poniedziałek, 27 lipca 2015
sobota, 4 lipca 2015
Mężczyzna i Fox
Kochani moi!
Żyję! Dziękuję wszystkim, którzy wytrwali tu cierpliwie i okazywali uprzejme zainteresowanie moimi losami, a nawet szturchali zachęcająco. To cudowne, że jesteście :)
Tu miał nastąpić radosny post o tym, że Nie jestem martFa!
że udało nam się przetrwać plagi egipskie: czyli remont ze wszystkimi gratisowymi atrakcjami, zmasowany atak wrednych wirusów i sprzątanie poremontowe. A nastąpi smutny post o tym, co było dalej.
Żyję! Dziękuję wszystkim, którzy wytrwali tu cierpliwie i okazywali uprzejme zainteresowanie moimi losami, a nawet szturchali zachęcająco. To cudowne, że jesteście :)
Tu miał nastąpić radosny post o tym, że Nie jestem martFa!
że udało nam się przetrwać plagi egipskie: czyli remont ze wszystkimi gratisowymi atrakcjami, zmasowany atak wrednych wirusów i sprzątanie poremontowe. A nastąpi smutny post o tym, co było dalej.
niedziela, 10 maja 2015
Za co ja uwielbiam ideę second hand'u (3)
Mam pewną słabość, do której się jeszcze tutaj nie przyznawałam, a która jest ściśle związana z ideą zakupów z drugiej ręki. Mianowicie kocham skorupy! Wielką, szaloną miłością!
A dokładnie porcelanę. Fajanse, glinki i szkło mnie aż tak nie kręcą, choć koło okazji przejść obojętnie też nie potrafię.
Porcelanowa choroba jest zakaźna. Ja ją mam po Mamusi, Tofik po mnie.
Zaczęło się od skorup, które spływały na mnie w spadku (bo kiedyś na szczęście nie było duraleksów, arcoroców, arcopali i rodowych serwisów z melaminy!). Była porcelana. Nasza. Piękna. Śląska i ćmielowska. Był czechosłowacki Epiag i piękna porcelana z Chin i Japonii. Oczywiście była porcelana manufaktur bawarskich i górna półka - Rosenthal, Miśnia, Berlin, Drezno i Wiedeń. Zdecydowanie rzadziej można było spotkać porcelanę angielską, szwedzką czy węgierską. A prawdziwym rarytasem są Nautilusy (ze szkockiej manufaktury, zajmującej się zdobieniem porcelany tylko przez 17 lat od 1896 do 1913!) jak ten poniżej.
| Nautilus |
czwartek, 23 kwietnia 2015
Jak zrobić z siebie idiotkę przed biegłymi sądowymi - niezawodny przepis :)
W każdym razie mi się udało!
Otóż objaśniam tytułem wstępu - rok temu z okładem, gdy stałam sobie na czerwonym świetle, miły pan z telefonem komórkowym przyrośniętym zarówno do dłoni, jak i do ucha, podjął próbę zapakowania swojej toyoty do bagażnika mego citroena. Jednym z efektów tej próby było odprostowanie mego kręgosłupa w odcinku szyjnym. Niestety nie uzyskałam tym sposobem łabędziej szyi bez dodatkowych podbródków. Wtedy może bym wybaczyła...
Uzyskałam za to moc innych wrażeń - np. wizualizację podróży Dorotki do krainy Oz (jednak bez bonusu srebrnych trzewiczków). Albowiem zawroty głowy potrafią powalić mnie na tapczan, którego muszę się trzymać kurczowo, kiedy frywolny mebel wiruje wraz ze mną.
Otóż objaśniam tytułem wstępu - rok temu z okładem, gdy stałam sobie na czerwonym świetle, miły pan z telefonem komórkowym przyrośniętym zarówno do dłoni, jak i do ucha, podjął próbę zapakowania swojej toyoty do bagażnika mego citroena. Jednym z efektów tej próby było odprostowanie mego kręgosłupa w odcinku szyjnym. Niestety nie uzyskałam tym sposobem łabędziej szyi bez dodatkowych podbródków. Wtedy może bym wybaczyła...
Uzyskałam za to moc innych wrażeń - np. wizualizację podróży Dorotki do krainy Oz (jednak bez bonusu srebrnych trzewiczków). Albowiem zawroty głowy potrafią powalić mnie na tapczan, którego muszę się trzymać kurczowo, kiedy frywolny mebel wiruje wraz ze mną.
środa, 8 kwietnia 2015
Za co ja uwielbiam ideę second hand'u (2)
Za książki, rzecz jasna!
W niektórych lumpeksach są, oprócz ciuchów i innych dóbr, także książki. Tą drogą zdobyłam m.in. trzy tomy opowieści o Misiu Paddingtonie i rozliczne bajeczki po angielsku, które służyły i mi, i Tofikowi w poznawaniu języka.
W niektórych lumpeksach są, oprócz ciuchów i innych dóbr, także książki. Tą drogą zdobyłam m.in. trzy tomy opowieści o Misiu Paddingtonie i rozliczne bajeczki po angielsku, które służyły i mi, i Tofikowi w poznawaniu języka.
Jedna z naszych ulubionych jest o Elmerze, słoniu którego z opresji uratował motyl :)
Czasami trafiają się w życiu rzeczy niezwykłe.
Raz obładowana siatami wracałam z zakupów na targowisku bocznymi uliczkami i natknęłam się na nowo otwarty ciucholand.
sobota, 4 kwietnia 2015
Z okazji Świąt Wielkanocnych
Z okazji tych pięknych Świąt życzę Wszystkim
Wielkiej Radości i Wszelkiej Pomyślności!
I zastali grób Pana pusty:
I zastali grób Pana pusty:
Apdejt:
Dostałam tyle ślicznych, serdecznych życzeń, że postanowiłam "podać dalej" te, które szczególnie ujęły mnie za serce:
Dostałam tyle ślicznych, serdecznych życzeń, że postanowiłam "podać dalej" te, które szczególnie ujęły mnie za serce:
Niech radosne Alleluja będzie dla Was ostoją zwycięskiej Miłości i niezłomnej Wiary, niech pogoda Ducha towarzyszy Wam w trudzie każdego dnia!
Czego sobie i Wam życzę :)
środa, 1 kwietnia 2015
Jamnik w ogniu
Wpadłam jak ta śliwka w komput!
Kiedyś via bodaj Skorpion w Rosole, wlazłam do Diabła w buraczkach. Najpierw obwąchiwałam nieufnie, potem z coraz większą atencją, a teraz w zakochaniu przepadłam po uszy. Kto u Diabła jeszcze nie był, niech błyskiem nadrabia braki w edukacji i życiu kulturalnem, co by nie umarł w nieświadomości istnienia Borsuka Kryspina, Lisa Stefana , Krokodyla Ryszarda wraz z Rodziną i Sowy Renaty oraz innych Zwierzontek.
Serce me zabiło mocno do owych stworzeń, których podobizny specjalnie dla PT Czytelników bezczelnie skopiuję z bloga Asi, ażeby Państwo Szanowne mogło zobaczyć w czym rzecz:

Kiedyś via bodaj Skorpion w Rosole, wlazłam do Diabła w buraczkach. Najpierw obwąchiwałam nieufnie, potem z coraz większą atencją, a teraz w zakochaniu przepadłam po uszy. Kto u Diabła jeszcze nie był, niech błyskiem nadrabia braki w edukacji i życiu kulturalnem, co by nie umarł w nieświadomości istnienia Borsuka Kryspina, Lisa Stefana , Krokodyla Ryszarda wraz z Rodziną i Sowy Renaty oraz innych Zwierzontek.
Serce me zabiło mocno do owych stworzeń, których podobizny specjalnie dla PT Czytelników bezczelnie skopiuję z bloga Asi, ażeby Państwo Szanowne mogło zobaczyć w czym rzecz:

Subskrybuj:
Posty (Atom)