Uff! Byłam!
I nawet nie w największy upał.
Zeszłam na psy, obrosłam kotami, mam szafy pełne ulubionych swetrów hmmm... zobaczymy, co będzie dalej :)
Apdejcik:
Niestety alergia okazała się zbyt poważna i EjTy ma tymczas ale nie dom stały. Z kolei pani Ewa spod Oświęcimia, która zadeklarowała dom dla EjTego, stanęła przed koniecznością uratowania dwóch małych wiejskich badziewiątek, które pan gospodarz chciał "posprzątać" z podwórka (Tak, w XXI wieku nadal niechciane kocięta się "sprząta"). No i uratowała dwa małe kocie futerka, i zamiast wychuchanego, zdrowego, wykastrowanego, ucywilizowanego EjTego będzie odwalać czarną robotę przy dwójce zaniedbanych, chorujących kociątek.
A więc zakasowujemy rękawki i bierzemy się do intensywnego szukania domu dla EjTysia.
Ano tak.
Studenci już się rozpierzchli, ale huk roboty papierkowej i organizacyjnej pozostał. I prysły me marzenia o słodkim nieróbstwie, a przynajmniej wrzuceniu niższego biegu. Ale nie jest źle, tylko dalej czasu brak ;)
Zacznę od EjTego, bo to on jest ostatnią gwiazdą blogusia.
Jak już pisałam, EjTy lubi psy. A przynajmniej się ich nie boi. Zamknięty w kocim pokoju nudził się do tego stopnia, że w końcu pozwoliłam mu na integrację z psami. Owca sterroryzował błyskawicznie, bo to nie sztuka, ale naprał po pysku Pyzę, a to już jest wyrafinowana próba samobójcza :D
No nic to. Psy przeżyły, kot przeżył i potem było lepiej.
Miałam popełnić kolejny post kulinarny, albo podzielić się z Wami moimi nowymi zdobyczami i odkryciami, ale to musi poczekać.
Pozostajemy w tematach kulinarnych i oczywiście kocich.
Ponieważ żyrta jestem, ale przy garach stać nie lubię, bardzo cenię sobie szybkie i proste w wykonaniu a smaczne potrawy. Lubię też wszelkiego rodzaju sery i twarogi, więc nic dziwnego, że jak natknęłam się na przepis na twarożek z jogurtu greckiego, to od razu rzuciłam się wypróbować.
Jakby kto przepisu potrzebował dokładniejszego to po farsz należy zajrzeć do AniaGotuje.pl, a po całą resztę wykonu do Marzyni Mamci.
Kot Zarinek wymiata, jak to napisała Agniecha.
Kot Zarinek stał się u nas zupełnie innym kotem. Wyluzował chłopak, zaczął się bawić jak mały kociak wędką i myszami z kocimiętką oraz szeleszczakami. Rozgadał się, wyrozkoszniał, ocierać się zaczął i miziać i wywalać na plecki, a przede wszystkim wypiękniał!