poniedziałek, 1 grudnia 2014

Fox, Foksik, stare poczciwe Foksisko

                                   Fox i ja:



    Dzisiaj chciałabym przedstawić drogiemu Czytelnikowi drugi egzemplarz z mojej sfory. Egzemplarz tak naprawdę przybył jako pierwszy - ale do brzegu.
    Będzie dekadę temu, w weekend majowy, byliśmy z Exem (wtedy jeszcze nie był Exem) w Kieleckim. Mieliśmy wtedy nieco końskich znajomości i całkowicie przypadkowo trafiliśmy z naszym znajomym, który posiadał kilka koni pod wierzch, do jego znajomego, który tych koni miał o parę więcej. Siedzimy na trawniku, przy stoliku, gadu gadu, konie na padokach, a po podwórku biega Pies. Biega między końmi, bawi się z nimi. Przyjazne bydle, uśmiechnięte całym pyskiem, a brudne!, a chude!, a wyłysiałe! i jeszcze w dodatku powiązane sznurkami sizalowymi niczym baleron - "pan" próbował mu szelki zrobić...



    Spod brudu widać, że Pies jest cały czekoladowo-brązowy. Spojrzał na mnie tymi swoimi złotymi ślepiami, zaiskrzyło! Przywarł do mnie sercem i cielskiem i już nijak nie mogłam o niczym innym myśleć, tylko jak Psa z tego "raju" wyciągnąć. Chłopaki zakrapiają, a ja kombinuję. Znowu zakrapiają, a mój mózg na najwyższych obrotach. Bo to, że właściciel miał do Psa podejście utylitarne widać było gołym okiem. Jak również to, że Psa największe szczęście w życiu nie spotkało... A że ja na psią dolę i psi wdzięk czuła jestem tedy szarpię kolegę za mankiet i wyłuszczam szeptem sprawę. Ten popatrzył na mnie zdziwiony, potem na to psie nieszczęście utytłane w końskim oborniku i wyraźnie dał mi do zrozumienia, że coś z beretem mam nie teges.
- Na co ci ten pies? Przecież to brzydkie i parchate. Chcesz załatwimy ci ślicznego, rasowego szczeniaka.
- Ale ja chcę TEGO! Zrób coś! To twój znajomy. Przekonaj, niech sprzeda!
On dalej swoje, że pies jest popsuty - ja, że go sobie naprawię!
Dyskutowaliśmy w tym duchu jeszcze kilka minut aż dotarło wreszcie do człowieka, że ja CHCĘ TEGO i już! Chyba do wszystkich obecnych - do każdego w inny sposób - dotarło, że ja jestem zdeterminowana i Pies będzie mój tak czy inaczej! Nawet gdybym miała go wykraść nocą!
    Sam lekko wstawiony wziął również podchmielonego właściciela pod włos i rozpoczęły się negocjacje. Długie i żmudne. Ale na szczęście dla mnie i Psa owocne ze względu na niewielką zawartość krwi w alkoholu  kontrahentów :)
Nie uwierzycie, ale Pies w napięciu śledził rozwój wypadków.
W końcu stanęło na tym, że Ex, który wtedy jakimś cudem zgodził się na psa choć wcześniej nie chciał o tym słyszeć i w dodatku nie pił tylko wargi umoczył pro forma, pojechał do najbliższego monopolowego po flaszkę Białej Damy i transakcja doszła do skutku!
    Niestety Psa mogłam odebrać dopiero nazajutrz przed wyjazdem do domu, bo nocowaliśmy u kolegi, a jego amstaf by nasz nowy nabytek po prostu zeżarł. Ale jak to wytłumaczyć Psu? Pies już rozsiadł się w moim samochodzie i żałośnie skamlał, gdy go stamtąd musiałam wywlec!
     Następnego dnia, skoro świt, zakupiona została smycz i obroża oraz inne drobiazgi i pędem udałam się po Psa! Lekko otrzeźwiały właściciel jakoś nie tryskał szczęściem - ale słowo się rzekło - więc Psa wydał, instruując mnie jakie mam Psu warunki stworzyć, żeby miał TAK DOBRZE JAK U NIEGO!
Okazało się przy okazji, że to szczenię jeszcze, ukochany pies jego żony, że w małżeńskim łożu z państwem sypia (!? - o ile stało w stajni - to się zgodzę) i w ogóle ulubienic rodziny i serce im żywcem z piersi wyrywam. Byłam twarda i nieugięta - Psa kupiłam, Psa biorę!
   Po wstępnym oczyszczeniu zwierzaka, wylewnych pożegnaniach, zapakowaliśmy się z Psem do samochodu i pełni obaw i ufności w przyszłość wyruszyliśmy 400 km do domu i w dalsze życie. Tak oto przywiozłam Foxa do domu. Zaufanie pełne! Pies pierwszy raz w życiu zobaczył windę w bloku. Zadarł łeb, popatrzył mi głęboko w oczy - jeśli ty wsiadasz, to ja też. I tak już zostało przez 10 lat!

                     2005 rok  Fox - piękny i młody choć jeszcze łysawy tu i tam :)

   Zaczęło się trudne i kosztowne leczenie zwierzaka - krwiste biegunki, bo jelita pocięte odłamkami kości z dziczyzny (pan był myśliwym), grzybica uszu, nużeniec, gruczolaki i co kto tylko znajdzie w podręczniku weterynarii. Fox miał wtedy niespełna trzy lata. Weterynarz,  który go ratował - porządny człowiek i dobry fachowiec - popatrzył na mnie poważnie i uprzedził, że Fox to pies młody, ale tak schorowany, że nie wiadomo czy dożyje 6 lat!
Konkluzja - niestety pana doktora zabiła choroba nowotworowa; poprzedni właściciel - z tego, co mi wiadomo - zszedł był z nadmiaru ziemskich rozkoszy, a Fox skończył w tym roku 13 lat i ma się świetnie!

  Najfajniejsze wydarzyło się w kilka tygodni od wzięcia Foxa. Otóż właściciel zapomniał dać mi książeczki zdrowia Foxa, a że znowu bawiłam w tamtych stronach, tym razem z Psem, zajechałam. A co!
Facet oczy wybałuszył, bo Pies nie do poznania, a Pies radośnie ruszył na padoki bawić się z końmi! Zobaczyłam tą psią radość i pomyślałam, że to już koniec!  P O Z A M I A T A N E!!! Pies się odkarmił (8 kg! wyszedł z niedowagi), podleczony, cieszy się przestrzenią, wolnością i nie będzie chciał wracać do miasta i bloku... Serce mi się ścisnęło, ale kochać znaczy też potrafić zwrócić wolność. Siedzę z przylepionym uśmiechem, gadam z tym ..... o dupie Maryni i coraz bardziej markotnieję. Psa jak okiem sięgnąć po tych pastwiskach ni widu ni słychu - poooooszedł! Smutno mi, trochę mokro w nosie i w ślepiach - że niby od wiatru tak mam - więc podreptałam do samochodu po chusteczki. Uwierzcie - Psa na horyzoncie NIGDZIE nie było - otworzyłam drzwi od strony pasażera i czekoladowa kula w dzikim pędzie mało mnie nie wywróciła, gdy wskakiwała do samochodu! I już za nic nie chciał z niego wyjść! Siedział w aucie, choć było gorąco do końca naszej wizyty!

Potem było tak:
- Mamo! Powiedz Foxowi, żeby się położył!
- A po co ma się kłaść?
- Żebym ja się mógł na nim położyć!
- ???

2005 - poobiednia drzemka:




                    2008 - Fox - to brzmi dumnie! Dojrzały mężczyzna.


2014 - Foksik to zacny dziadek :)

Fox


Ale wciąż skory do zabawy :)

Fox

Jeszcze w lutym tego roku moja sfora wyglądała tak:

Fox, Bazyl i Piksel

I nic nie zapowiadało smutnego końca....

Plenerowe zdjęcia moich czworonogów pochodzą w dużej mierze z >>> TEJ STRONY <<< gdzie można zobaczyć ich o wiele więcej po w pisaniu w okienko wyszukiwania imienia psa.

4 komentarze:

  1. Hot Dog! Czekam na następne opowieści.

    OdpowiedzUsuń
  2. :) Będą - wszak to dopiero początek opowieści o sforze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Bardzo za nim tęsknię... mógł jeszcze być z nami...

      Usuń