czwartek, 17 grudnia 2015

Głodem morzone koty! Drastyczne sceny :)

Około 5.48 czuję na swoim policzku dotyk zimnej, delikatnej łapki i słyszę przymilne acz naglące Miaaauuu, wymiauczane prosto do ucha. Jeszcze nie mogę się wygrzebać z sennych oparów, więc lekkie ugryzienie w nos na zachętę dołącza do szturchańców łapką i Miaaauuuu.  Jednocześnie, na osłodę i w formie przeprosin dwa dieselki mruczą mi do ucha.
Budzę się. Chcę, czy nie chcę - raczej nie chcę - ale się budzę. Jeszcze kilka łapek i gryzków w nos i karnie maszeruję brajlem do kuchni wydać pierwsze śniadanie moim zagłodzonym koteckom.

Najedzone koty odstawiają szaleństwa, by potem zalec na ciepłej kołdrze.

Godzinkę później osłabłe z głodu kociska zaczynają plądrować kuchnię, w poszukiwaniu jedzenia. Wszak puste brzuszki nie były napełniane już od tygodni, o czym świadczy wyrzut w oczach kota, wylizującego ozdobne nadruki z kocich miseczek, wstawionych do zlewu.








Nic w miseczce nie ma :( Trzeba szukać gdzie indziej, choć z głodu kot się na łapach słania.





O tu na pewno coś jest!



To w woreczku to sucha karma. Bleeee! Ale na półce... :)





Łagodna perswazja i personel wyda drugie śniadanie! Biedny, wygłodniały kot może wreszcie coś przekąsić. Niewiele, bo skąpią, ale zawsze coś.




Kropla w morzu potrzeb. Ale dobre choć tyle.

Kolejną godzinę później. 
Teraz psy będą się opychać! Też coś! Po co im tyle żarcia dawać? Przecież Wet mówił, że są i tak trochę za puszyste. Lekarz wie, co mówi. Lekarza trzeba słuchać. Sorry Burki. To dla waszego dobra, żebyście za grube nie były.





Coś nie tylko dla miłośników opery i Rossiniego ;)

Koci Duet - nagranie nie najlepsze ale moje ulubione wykonanie.





27 komentarzy:

  1. Zgłaszam do TOZu!! Tak nie może być. Patrzeć na to nie można! Biedne, zagłodzono kotecki, buuuuuu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak sobie pomyślałam, że to się skończy donosem do TOZu ;) Jeśli dostarczą mi pół tony karmu (może starczy do sylwestra) to nie mam nic przeciwko :)

      Usuń
    2. cwana bestia z ciebie! :)

      Chodź do mnie głosować na imiona. :)

      Usuń
  2. Matko, biedne, biedne kociska. Biedna Mamba, aż ją wyprężyło z głodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tiaaaa... Mamba jest bardziej przedsiębiorcza w poszukiwaniu jedzenia, ale Bura to mistrzyni w działaniu - dlatego nie ma jej prawie na zdjęciach. Bura wkracza do akcji, gdy my próbujemy sobie zrobić i zjeść śniadanie. Ponieważ jedną ręką trzeba sobie szykować kanapki, a drugą trzymać wyrywającą się do kanapek Burą, rąk brakuje do robienia zdjęć. No i z tej prozaicznej przyczyny się Burej upiecze, bo jej złodziejski proceder nie zostanie uwieczniony :)

      Usuń
  3. Ja mysle ze Mamba chciala poczytac ksiazki kucharskie z pólki i sama wreszcie zaczac gotowac posilki godne podniebienia kota!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech się spełni! Niechże kocisko rozwija kunszt kulinarny! Może i my się załapiemy na degustację :)

      Usuń
  4. Jeszcze trochę i dojdą do takiej wprawy, że same zaczną puszki otwierać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie próbują z lodówką.
      Ostatnio otworzyłam drzwi lodówki, a obok mojego ucha, szybując niczym polatucha, przefrunęła Mamba i wylądowała zgrabnie na półce z serami.
      Bura wykazuje mniej pomysłowości ale więcej determinacji. Jak już chwyci coś w zęby, to bez kija nie podchodź - warczy głośniej i bardziej zajadle niż Kreska. Nawet psy wtedy boją się podejść!

      Usuń
  5. Nikt nie broni tych biednych, obżeranych przez wygimnastykowane koty, pieseczków ! ? Tak być nie może, zgaszam veto, żeby koty z psich misek kradły. Bo to jest KRADZIEŻ i niczym nie da się usprawiedliwić !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierz mi Beatko, psiego żarcia bronimy przed tymi żarłocznymi kotami z równym oddanie, co własnych kanapek! Możliwości żerne tych dwóch, w sumie jeszcze małych kociąt, mnie przerażają!

      Usuń
    2. Co będzie na starość ( kotów) oczywiście? Moja suka stała się jeszcze bardziej zachłanna na jedzenie niż dawniej, jakby już jutro miała być wygnana na ulicę ;-]

      Usuń
    3. Ja się już boję, co będzie po ich sterylizacji. Z torbami nas puszczą te koty :)

      Usuń
  6. Pod warunkiem, że w torbach będzie jedzenie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Miał po kastracji nie dostać jedzenia przez trzy godziny. Żem jedzenie schowała, porządnie. Po przyjeździe z kliniki, zaczął szukać jedzenia, znalazł, zdziwieni dziwnymi odgłosami lecimy w ich kierunku a tam kocik wyrwał już spory kawałek opakowania kociego jedzenia i chrupki właśnie wyleciały wprost do pyszczka. :)
    I tak ma do tej pory, przyjeżdża świeże jedzonko, musimy się śpieszyć, bo on je otworzy pierwszy, wbijając z całej siły pazurki w siedmiokilowym opakowaniu i ono robi pyfff słychać radosne: - moje ci ono moje. :))
    A jak nas oszukał przy kastracji, to cala opowieść, podlec spał i spał i spal trzy godziny a miał po półtorej góra dwóch się wybudzić. Ponieważ kocham tego kota nad nie wiem co, :) to były dziewczyny i uważne i bardzo staranne a on spał. Lekarka i asystentka patrzyły już lekko przerażone coś bąkając iż czasem się ...., wreszcie podniosłam podłe z kocyka i okazało się że oszust jeden udawał, świetnie wiedział gdzie jego kontenrek i pomaszerował doń, mogliśmy sobie z godzinę spokojnie zaoszczędzić. A jak spal nawet nie drgnął dotykany, za łapkę pociągany no dokładnie tak jak zaraz po kastracji. Aaaa nie powiedziałam? Myśmy go nie opuścili ani na chwilę, tkwiąc w klinice, dokładnie tak samo ja z sunią. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A jak im ta udręka głodówki dobrze wpływa na urodę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po mnie to mają! Mi też głodówka zaokrągliła boczki :)))

      Usuń
  9. Koty zmywają naczynia i sprzątają szafki w kuchni, a Ty jeszcze jesteś niezadowolona?! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Prawdziwy wilk w owczej skórze z Ciebie, Psie! Niby taka dobra dla zwierzątków, a tu proszę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wilk w swetrze z owczej wełny ;-)

      Usuń
  11. Nie rozumiem takich ludzi. Jak można patrzeć na to jak takie maleństwa słaniając się z głodu miauczą i są ZMUSZONE do podkradania jedzenia z misek piesów. To walka o życie przecież . Poza tym z dokumentacji zdjęciowej jasno wynika, że zaniedbania wobec kotów są też na innych polach. Ci ludzie zmuszają te małe biedne istotki do mycia garnków i sprzątania półek. Haniebne po prostu. Przecież jasno widać jak ich małe, spracowane kocie łapki omdlewają ze zmęczenia sięgając do półek, z jakim zaangażowaniem zlizują garnki. I pewnie jeszcze same kuwety sprzątają ??Kot jako przyszły władca świata zasługuje na inny los. Pisałam tu ja Lukrecja main coon lat 3 rękami służącej Zuzy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooch, na mojego syna Mima w czasach szczenięcych mówiło się Mimi!
      Pozdrowienia od Limy, maine coonki lat 3 i 4 dni! I poka fotę, Lukrecjo!

      Usuń
    2. z największą przyjemnością bym się pochwaliła ( bo jest kim), ale nie umiem wstawiać zdjęć tu. Loguję się z konta google i tam chyba nie ma takiej możliwości.
      W między czasie zaprezentuj wdzięki Limy , bardzo proszę. A ja pokombinuje co tu zrobić

      Usuń
  12. Widzę, że czas na nowego posta, zanim poczucie winy z powodu znęcania się nad koteckami wpędzi mnię pod szafę ;)
    Może tym razem będzie o koteckach "ubierających" choinkę? Właśnie przygotowuję się psychicznie na tą akcję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, poproszę nowa notkę! Przeczytałam cały blog wszerz, wzdłuż i na okrętke i zaglądam co dzień w nadziei na jakiś wpisik :-)

      Usuń
  13. Skąd ja znam takie wygłodniałe koty? Hmmm, sama czasem "przymusowo" wstaję zbyt wcześnie aby miski napełniać bez gadania :) Muszę Ci napisać, że serdecznie się uśmiechałam czytając Twojego posta, takie znajome i tak naprawdę miłe i zabawne (czasem) dzielić z kimś podobne przeżycia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Loona! Jak miło, że nie tylko mój dom stoi na głowie :)

      Usuń