piątek, 20 lipca 2018

Mambusia, Mambeńka, Mambiś, Mambini

To imiona naszej ukochanej, czarnej, puchatej, rozmruczanej, rozgadanej, radosnej koteczki.
Wyjątkowej dla nas. Pierwszej.
Weszła w nasze życie pewnym krokiem, nawróciła nas na koty, dała nam wiele radości i odeszła... niestety już na zawsze.
Miała gen wędrownika - inaczej by do nas nie przyszła, małe kocię na 10. piętro po schodach.
Była wolna, czerpała radość kociego życia pełnymi łapkami.
Polowała - to był jej żywioł, wspinała się na drzewa i wędrowała daleko po polach i lasach.
Nie, nie żałuję, że nie trzymałam jej w zamknięciu.

Jej nieobecność tak bardzo boli...







































Ostatnie zdjęcie Mambisi


Została pochowana jako pierwsza w alei zasłużonych pod swoją ulubioną wiśnią, po której gałęziach skakała tak radośnie, ze swoimi ulubionymi kabanosami.


27 komentarzy:

  1. Współczuje :( biedna kicia:(.

    OdpowiedzUsuń
  2. Co sie stalo? Tylko zginela (wiec moze jeszcze sie znajdzie) czy tez...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Najpierw sie ucieszylam, a potem doczytalam ostatnie zdanie. Tak mi przykro.

      Usuń
  3. Rozumiem Wasz żal... trudne to, gdy odchodzi kochany zwierzaczek... Trzymaj się! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Wędruje nadal w innym wymiarze...
    Nie smuć się Piesku.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, nie tak miała się znaleźć, nie tak. :-( Jednak życie miała dobre, tak po kociemu dobre. Jak piszesz - pełnymi łapkami. A ostatni rok królowanie na włościach i prawdziwe wędrówki, wolność ze wszystkimi konsekwencjami. A Wy mieliście szczęście, koci easy rider z Wami zamieszkał i był póki mógł. Niech jej tam wisienka szumi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam ten ból, przykro mi bardzo.
    Jestem z Tobą, współczuję i boleję.
    Ja również obstaję przy wolności kotów, choć są różne zdania.
    Mając dom na wsi nie wyobrażam sobie kota zamkniętego w murach.
    I tyle.
    Ściskam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Smutno jak odchodzi człowiek, ale i zwierzątko. Sama czasem myslę co będzie z naszą dwójką piesełków jak odejdą by przejść przez most...

    OdpowiedzUsuń
  8. Cokolwiek powiem, i tak będzie za mało, za banalnie, ..przez całe moje życie odeszło już tyle psów, a każdy jest dla mnie ważny, i każdy ma miejsce w moim sercu. Tęsknię za nimi wszystkimi. Wiesz, Piesie kochany, musi być takie miejsce gdzie te wszystkie sierściuchy, pręgulce, szczekacze na nas czekają. Musi być!

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo współczuję straty :(((

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana, tulę mocno, bardzo mi przykro.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana, tulę mocno, bardzo mi przykro.

    OdpowiedzUsuń
  12. Współczuję ogromnie. Dobrze jednak, że się znalazła, bo akurat w Waszym przypadku po zaginięciu zwierzaka nie da się łudzić, że znalazł sobie lepszy dom. Mam nadzieję, że nie zdążyła cierpieć i odeszła, ciesząc się wolnością i przygodą.
    A jeśli chodzi o niewypuszczanie zwierząt, próbowałam przez kilka miesięcy zrobić ze swojej najstarszej kotkę niewychodzącą. W domach z ogrodem. Katorga - dla obu stron. Mambulec wybrał sobie Was na 10. piętrze, ale dobrze, że doczekał przeprowadzki. Ten rok swobody był piękny. I tego się trzymajcie. Przytulam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jest mi bardzo przykro. Czytam, oglądam i serce mi płacze. Rozumiem, przytulam...w całkowitym zrozumieniu. <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Zapłacz, kiedy odejdzie,
    jeśli Cię serce zaboli,
    że to jeszcze za wcześnie
    choć może i z Bożej woli.

    Zapłacz, bo dla płaczących
    Niebo bywa łaskawsze,
    lecz niech uwierzą wierzący,
    że on nie odszedł na zawsze.

    Zapłacz, kiedy odejdzie,
    uroń łzę jedną i drugą,
    i - przestań nim słońce wzejdzie,
    bo on nie odszedł na długo.

    Potem rozglądnij się w koło,
    ale nie w górę; patrz nisko
    i - może wystarczy zawołać,
    on może być już tu blisko...

    A jeśli ktoś mi zarzuci,
    że świat widzę w krzywym lusterku,
    to ja powtórzę: on wróci...
    Choć może w innym futerku

    /F.J. Klimek/

    OdpowiedzUsuń