Zeszłam na psy, obrosłam kotami, mam szafy pełne ulubionych swetrów hmmm... zobaczymy, co będzie dalej :)
piątek, 31 grudnia 2021
Nowy rok bieży, w jasełkach leży...
środa, 22 grudnia 2021
Powitajmy Maleńkiego i Maryję Matkę Jego
Kochani Blogoczytacze!
Przed postem bożonarodzeniowym miał być pościk z chwalipięctwem z tegorocznych zdobyczy poprawiających humor. Jeszcze będzie, nic straconego. Może przed Sylwestrem.
Na razie pochwalę się tylko niektórymi odkryciami-zdobyczami.
Wyczaiłam w księgarni, w cenie 7,50 pln od sztuki, książeczki cudnej urody wydawnictwa Zysk i Ska.
A o! Proszsz:
I żeby tak właśnie nam się stało! Amen!
A poniżej, w muzyczniku, wersja pięknie wyśpiewana:
poniedziałek, 15 listopada 2021
O zarastaniu dziur w stadzie słów kilka
Pozwolicie, że zacznę najpierw od stanu zdrowia Kapsla.
Jest dobrze i mam nadzieję, że ku lepszemu idzie.
czwartek, 23 września 2021
Życie się turla dalej...
Robię w kotach. Kroczek za kroczkiem, cichutko na puchatych łapkach wlazła w moje życie armia kotów. Koty zdominowały mój byt, zawłaszczyły dom, czas i uwagę. A wszystko przez jedno czarne kocię, puszczone na zwiady wzorem mrówek faraona, które weszło w nasze życie sześć lat temu, a potem wyszło i nie wróciło trzy lata temu. Mambusia przemknęła przez nasze życie niczym kometa, ale zostawiła za sobą okazały i niekończący się "ogon" kocich jestestw.
A ja zostałam z tym kocim biznesem i staram się prowadzić sprawy profesjonalnie. Dlatego zacznę od spraw pilnych, a potem pozwolę sobie na prywatę.
wtorek, 14 września 2021
Adopcyjne zaskoczenia czyli guzik wiem o kotach! oraz Kotusia-Dusia
No i tak, że tak.
Poszły na swoje dzieciaki kochane. A to było tak:
Jako pierwszy wystartował Borsuk. Przyjechali mili państwo z synem Tytusem, bo wymarzyła im się Kruszonka. Wyjątkowo Kruszonka nie zdążyła zaszyć się za kanapą, więc nawet zostały podjęte próby przywitania się z małą futrzastą galaretą.
niedziela, 29 sierpnia 2021
Łakocie i Borsuk c.d.
No i tak, że tak. Piątka kociąt w domu i armia kotów w zagrodzie.
Mamusia, czyli Lalunia, opuściła koci pokój, czas więc na podzielenie się obserwacjami i pewne wnioski z przebiegu procesu oswajania dzikusów.
Dzieciaki dzikość mają mocno wtłuczoną matczyną łapą w jestestwo, więc oswajanie nie jest tańcem po płatkach róż. Z pomocą przyszedł Borsuk, który człowieka kocha i pragnie oraz umie się bawić - w przeciwieństwie do dzikusów. Wędki, myszki i motylek to nieocenione pomoce dydaktyczne!
To teraz po kolei, kto siedzi w kocim pokoju i czeka na odmianę losu:
1. Po pierwsze Piernik. Jak wiadomo, nazwa ciasta pochodzi od pieprzu i innych przypraw korzennych. Taki też jest Piernik. Wytrawny!
Najbardziej rozgarnięty, niezależny i odważny z gromadki. Mam wrażenie, że Pierniczek człowiekiem się brzydzi... Uważa człowieka za użyteczny podajnik karmy i pariasa do sprzątania kuwety. Ma zadatki na "kota profesora". Nie ma siły - jak patrzy na człowieka, to z wyższością i rzeczony człowiek czuje się nieswojo, a wręcz jak idiota po prostu.
wtorek, 24 sierpnia 2021
Bolesławiec '21, Łakocie i Borsuk
Oczywiście, że byłam.
A ci, co być mieli i nie byli, niech żałują! (foch!)
Bolesławiec był i nas zmył.
Dosłownie. Miałyśmy za sobą ledwo jedną pierzeję rynku, gdy lunęło jak z cebra i poniekąd spełniły się moje nadzieje, że ludzi mało i przy stoiskach tłoku nie będzie. W pewnym momencie uznałyśmy z moją Siostrą, że przedział wiekowy, przewidziany dla miss mokrego podkoszulka, minęłyśmy już dzikim pędem, więc mokrymi kubrakami przejmować się nie będziemy. Niech przejmują się ci, co na to patrzą - bo odzobaczyć się nie da he, he ;) Ruszyłyśmy zatem w strugach deszczu dokończyć oględziny i zakupy, a suszyłyśmy się w samochodzie w drodze powrotnej.
To suszenie wyszło nam wyśmienicie. Wyschłyśmy niemal na pieprz, gdyż jadąc polską dwupasmową miedzą, szumnie zwaną autostradą, odcinek 100 km pokonałyśmy w raptem 4 (słownie: CZTERY) godziny, zaliczając dwa objazdy i wszystkie korki, zatory i spowolnienia. Zarówno samochód, jak i ja - kierująca pojazdem - przeżyliśmy to doświadczenie z trudem. Kurwuniu, 100 km jazdy na drugim biegu!
Trochę zdjęć jest, to daję jak leci:
(jeśli zdjęcia są obrócone, to dalibóg nie wiem dlaczego, ale przepraszam; no nie mogę się z tym nowym blogobydlęciem dogadać w kwestii zdjęć!)




