Miały być niespodzianki. Już jedna była, a dwie kolejne mam w zanadrzu. A tu całkiem nieoczekiwanie wyskoczyła trzecia!
Okropna, paskudna i jakiej nigdy nikomu nikt by nie życzył!
Nasza koleżanka została napadnięta! We własnym domu!
Zeszłam na psy, obrosłam kotami, mam szafy pełne ulubionych swetrów hmmm... zobaczymy, co będzie dalej :)
Miały być niespodzianki. Już jedna była, a dwie kolejne mam w zanadrzu. A tu całkiem nieoczekiwanie wyskoczyła trzecia!
Okropna, paskudna i jakiej nigdy nikomu nikt by nie życzył!
Nasza koleżanka została napadnięta! We własnym domu!
No to pierwsza z trzech zapowiadanych niespodzianek!
Otóż proszę Państwa szanownego to właśnie dzisiaj jest PREMIERA!
Premiera książki naszej blogowej koleżanki Ani Jurczyńskiej, autorki bloga Frajda Przyrodnika (i kilku innych).
Ma dziewczyna zacięcie również do pisania książek edukacyjnych dla młodszej i starszej młodzieży i tak oto właśnie powstał:
NIE WSZYSTKO O STRASZENIU
Przewodnik dla młodych tropicieli duchów w Polsce
który serdecznie polecam. Polecać mogę z czystym sumieniem, bo dzięki uprzejmości wydawnictwa Bezdroża (Grupa HELION S.A.) miałam okazję cieszyć się książką z wyprzedzeniem!
Kochani Blogoczytacze,
znowu jestem w okropnym niedoczasie, znowu nie piszę, nie bywam i nie komentuję. Znowu będę miała kilka niespodzianek, ale to już po Świętach.
A na razie znowu się pochwalę, jaką piękną kartkę świąteczną dostałam. Jak mawiała moja Babcia, taką "jak się należy". Czyli oddającą prawdziwą treść tych Świąt w czasach, gdzie zamiast Baranka mamy tylko komercyjnego zajączka z popiskującym kurczaczkiem i kolorowymi jajcami.
Dlatego życzę Wam Kochani obfitych łask i błogosławieństw od Chrystusa Zmartwychwstałego oraz pełnych pokoju Świąt Wielkanocnych!
I żeby ten pokój z nami został, żeby wojna nie rozlała się na nasz kraj i dalej...
Żeby ludzie nie przykładali ręki do krzyżowania Chrystusa w drugim człowieku.
A jak wiadomo, na wszystko znajdą się pieniądze ;)
Kiedyś już obiecałam ten post. Post jest z założenia mało ambitny, rozrywkowy, pocieszkowy w związku ciekawymi czasami, w jakich przyszło nam żyć i w założeniu ma być głównie wizualny.
Czyli PT Czytacze mają się rozerwać wzrokowo bez nadmiernego obciążania zwojów analizą tekstu.
Nic szczególnego. Będzie chwalipięctwo wyczynowe. Czyli o zakupach na poprawę humoru (i nie tylko zakupach), które uprawiałam w czasie plandemii.
Siedziała baba dwa lata na czterech literach przeważnie w domu, z dostępem do neta i firm kurierskich wszelkiej maści, no to się działo :)
Oczywiście bolesławieckich łupów, które tutaj prezentowałam w stosownym czasie, przypominać nie będę. Ale oprócz łupów bolesławieckich przybyło mi różnych innych dóbr. Czy ja już wspominałam, że raczej staram się rzeczy pozbywać i idę w minimalizm? No bo taki mam plan. Patrząc jednak na zdjęcia poniżej staję w zadziwieniu, co do rozmiarów mojego minimalizmu ;)
Na początek dowód, że anioły spadają z nieba. Anioł do mnie przyleciał na otarcie łez, pokazać, że troszczy się o moje zwierzaki, które już są po drugiej stronie tęczowego mostu. Jest tam i Fox, i Bazyl, Pixel, Mamba i Łazanka, a Tusia anioł trzyma na kolanach. Reszta towarzystwa, czyli Kreska, Jupi, Rzępol i Jojo pewnie schowały się pod jego skrzydłami, to ich nie widać. Anioł jest prawdziwy, bo przyleciał spod samej Jasnej Góry, o!
Przed postem bożonarodzeniowym miał być pościk z chwalipięctwem z tegorocznych zdobyczy poprawiających humor. Jeszcze będzie, nic straconego. Może przed Sylwestrem.
Na razie pochwalę się tylko niektórymi odkryciami-zdobyczami.
Wyczaiłam w księgarni, w cenie 7,50 pln od sztuki, książeczki cudnej urody wydawnictwa Zysk i Ska.
A o! Proszsz:
I żeby tak właśnie nam się stało! Amen!
A poniżej, w muzyczniku, wersja pięknie wyśpiewana:
Pozwolicie, że zacznę najpierw od stanu zdrowia Kapsla.
Jest dobrze i mam nadzieję, że ku lepszemu idzie.