Ciągle mi go brak...
Wciąż wydaje mi się, że jest obok. Nasłuchuję kroków, czekam w nocy przez sen aż mi się właduje do łóżka - a tu pustka.
Jak to możliwe - pustka przy czterech zwierzakach, a jednak. Została jakaś pusta przestrzeń po Foxie.
Ciężki był zwłaszcza 2. września, urodziny Foxa. Skończyłby 14 lat. Cieszyliśmy się na tę datę, że taki długowieczny, dziarski staruszek, pomimo tylu chorób, które dokuczały mu w młodości. Ech, ciężko.
Fox wychował mi Tofika. Fox mądrze i ze spokojem przyjął pod nasz dach najpierw Bazyla, potem Pixelka, po nich Kreskę i cały czas łapię się na pytaniu, co by Fox powiedział na koty?
Bo Fox był wyżłem. Polować bardzo lubił. Ale na szczęście został oduczony :) I to nie przeze mnie.
Pamięć po Foxie to wiele zabawnych historyjek. Pozwolę sobie dzisiaj trzy z nich przytoczyć, w tym tą o rugowaniu z psa ciągotek myśliwskich.
Zeszłam na psy, obrosłam kotami, mam szafy pełne ulubionych swetrów hmmm... zobaczymy, co będzie dalej :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fox. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fox. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 8 listopada 2015
niedziela, 23 sierpnia 2015
Za co ja uwielbiam ideę second hand'u (4) oraz Zetek
Dzisiaj post, który za mną już długo chodził i dojrzewał - aż dojrzał.
Znowu o dobrach dostępnych z drugiej ręki. A dobra te są niebagatelne. Będzie bowiem o miłości z drugiej ręki, dostępnej każdemu chętnemu.
Jak wiecie, życie me psami jest usiane. Każdy pies to całe tomy historii wszelakich i anegdot. Ale przede wszystkim to wielka, bezgraniczna psia miłość, której nie da się podrobić.
Prawdziwy psiarz, kupuje psa tylko raz albo wcale. Chyba, że chce mieć psa rasowego, o określonych cechach charakteru i wyglądu - wtedy też nie kupuje od przypadkowego hodowcy tylko hodowlę wybiera bardzo rozważnie - ale to zupełnie inna historia.
Rasowy psiarz po prostu daje się psu wybrać. Dzieje się to na różne sposoby: w naturze lub internetach, ale zawsze jest jak w piosence Ordonówny:
Jedno spojrzenie psich oczu i w psie oczy - iskrzy - i - pierwszy znak, gdy serce drgnie, ledwo drgnie, a już się wie, że to właśnie ten, TYLKO TEN! Nie wolno wtedy swojego psa odtrącić, bo się potem żałuje do końca życia. Mężczyzna był raz ze mną w schronisku i zaiskrzyło mu z Lalą - śliczną czarnulką - ale zwyciężył tzw. "zdrowy rozsądek i względy praktyczne" i w związku z tym do dziś nie może przeboleć i tęskni za Lalą (a ja mówiłam, że tak będzie! o!).
Znowu o dobrach dostępnych z drugiej ręki. A dobra te są niebagatelne. Będzie bowiem o miłości z drugiej ręki, dostępnej każdemu chętnemu.
Jak wiecie, życie me psami jest usiane. Każdy pies to całe tomy historii wszelakich i anegdot. Ale przede wszystkim to wielka, bezgraniczna psia miłość, której nie da się podrobić.
Prawdziwy psiarz, kupuje psa tylko raz albo wcale. Chyba, że chce mieć psa rasowego, o określonych cechach charakteru i wyglądu - wtedy też nie kupuje od przypadkowego hodowcy tylko hodowlę wybiera bardzo rozważnie - ale to zupełnie inna historia.
Rasowy psiarz po prostu daje się psu wybrać. Dzieje się to na różne sposoby: w naturze lub internetach, ale zawsze jest jak w piosence Ordonówny:
Jedno spojrzenie psich oczu i w psie oczy - iskrzy - i - pierwszy znak, gdy serce drgnie, ledwo drgnie, a już się wie, że to właśnie ten, TYLKO TEN! Nie wolno wtedy swojego psa odtrącić, bo się potem żałuje do końca życia. Mężczyzna był raz ze mną w schronisku i zaiskrzyło mu z Lalą - śliczną czarnulką - ale zwyciężył tzw. "zdrowy rozsądek i względy praktyczne" i w związku z tym do dziś nie może przeboleć i tęskni za Lalą (a ja mówiłam, że tak będzie! o!).
niedziela, 16 sierpnia 2015
Pyza - świeża, jeszcze ciepła ;)
Jak Państwo Szanowne już wie, stan jednopsia, niebezpiecznie bliski stanowi bezpsia, jest obcy Psu w Swetrze & Co. Tedy też, jeszcze na etapie przebywania Mężczyzny w szpitalu, podjęte zostały kroki (szybkie i zdecydowane), żeby ów stan zmienić.
I tak nastała nam Pyza:
I tak nastała nam Pyza:
Pyzę sfotografować ciężko, ponieważ stan bezruchu jest jej obcy, dlatego czekam na oklaski i ogólne uznanie w kwestii moich mało udanych prób :)
niedziela, 2 sierpnia 2015
Komunikacja według Kreski
Foxa brak nam przeokrutnie. Wciąż wydaje mi się, że słyszę jego wolny, niepewny krok starego psa na posadzce, głośne, łapczywe chłeptanie wody, odgłos lizania łap i senne mruczenie z posapywaniem, gdy układał się na legowisku. W nocy budzi mnie... cisza.
Przywykłam do odgłosów gonitwy, polowania i wystawiania zwierzyny, które Foksisko śniło barwnie po całych nocach. Gdy tylko ślepia zamknęło, z grzbietu spadało lat 10, łapy młodego psa ruszały w pogoń, nos węszył dolnym wiatrem, a wszystkiemu towarzyszyły radosne skomlenia i warczenie i szczekanie, gdy grubego zwierza udało się psu w dzikich ostępach osaczyć. W kulminacyjnych momentach łomotały również przeszklone drzwiczki regałów bibliotecznych, o które Fox walił z impetem grzbietem. I wszystko to na legowisku przed moim łóżkiem. A teraz cisza panie, tego no. Cisza. *
Jedyną istotą zadowoloną z odejścia Foxa jest Krecha.
Wspominałam już, że Krecha była rozpuszczoną jak dziadowski bicz jedynaczką, która zaakceptowała Foxa jako mebel przynależny nowo objętym włościom - ale bez entuzjazmu. Żyła sobie tedy geriatria razem niczym dwóch zgryźliwych tetryków, robiąc sobie nazłość przy każdej nadarzającej się okazji.
Po śmierci Foxa Krecha zapanowała niepodzielnie i w jej mniemaniu świat oto wrócił na właściwe tory.
Postanowiłam tedy poskromić złośnicę i podjęłam próby nauczenia jej prostych komend. Ot takie na przykład: siad! Wielce przydatna sztuczka.
Przywykłam do odgłosów gonitwy, polowania i wystawiania zwierzyny, które Foksisko śniło barwnie po całych nocach. Gdy tylko ślepia zamknęło, z grzbietu spadało lat 10, łapy młodego psa ruszały w pogoń, nos węszył dolnym wiatrem, a wszystkiemu towarzyszyły radosne skomlenia i warczenie i szczekanie, gdy grubego zwierza udało się psu w dzikich ostępach osaczyć. W kulminacyjnych momentach łomotały również przeszklone drzwiczki regałów bibliotecznych, o które Fox walił z impetem grzbietem. I wszystko to na legowisku przed moim łóżkiem. A teraz cisza panie, tego no. Cisza. *
Jedyną istotą zadowoloną z odejścia Foxa jest Krecha.
Wspominałam już, że Krecha była rozpuszczoną jak dziadowski bicz jedynaczką, która zaakceptowała Foxa jako mebel przynależny nowo objętym włościom - ale bez entuzjazmu. Żyła sobie tedy geriatria razem niczym dwóch zgryźliwych tetryków, robiąc sobie nazłość przy każdej nadarzającej się okazji.
Po śmierci Foxa Krecha zapanowała niepodzielnie i w jej mniemaniu świat oto wrócił na właściwe tory.
Postanowiłam tedy poskromić złośnicę i podjęłam próby nauczenia jej prostych komend. Ot takie na przykład: siad! Wielce przydatna sztuczka.
sobota, 4 lipca 2015
Mężczyzna i Fox
Kochani moi!
Żyję! Dziękuję wszystkim, którzy wytrwali tu cierpliwie i okazywali uprzejme zainteresowanie moimi losami, a nawet szturchali zachęcająco. To cudowne, że jesteście :)
Tu miał nastąpić radosny post o tym, że Nie jestem martFa!
że udało nam się przetrwać plagi egipskie: czyli remont ze wszystkimi gratisowymi atrakcjami, zmasowany atak wrednych wirusów i sprzątanie poremontowe. A nastąpi smutny post o tym, co było dalej.
Żyję! Dziękuję wszystkim, którzy wytrwali tu cierpliwie i okazywali uprzejme zainteresowanie moimi losami, a nawet szturchali zachęcająco. To cudowne, że jesteście :)
Tu miał nastąpić radosny post o tym, że Nie jestem martFa!
że udało nam się przetrwać plagi egipskie: czyli remont ze wszystkimi gratisowymi atrakcjami, zmasowany atak wrednych wirusów i sprzątanie poremontowe. A nastąpi smutny post o tym, co było dalej.
wtorek, 24 marca 2015
Namordniczek :)
Kreska.
Psina moja kochana.
Cierpieć zaczęła okrutnie. Niby radosna i zabawowa jak zwykle. Apetyt też zwierzakowi dopisywał - też jak zwykle. A co zjadła, to siedziała sztywna z bólu...
Najpierw myśleliśmy, że to z powodu łapczywego jedzenia - rzuca się bowiem na żarcie, jak skazany na śmierć głodową na ostatni posiłek. Zaczęliśmy karmić małymi porcjami i z ręki. Pomogło na czas jakiś. Ponieważ to długie zwierzę jest, myślałam razu pewnego, że skrętu żołądka dostała - pół nocy nie spałam i mało brakowało, żebym zainwestowała całą pensję w wyjazdową pomoc weterynaryjną. Objawy jednak nie pasowały i potem wszystko minęło. Czasami dolegliwości ustępowały, czasami się nasilały. Pies jak się łapczywie nażarł, siedział sztywny pół nocy, ale dostał od weta stosowne tabletki i nawet było ok.
Aż nagle się skrajnie pogorszyło, a Krecha zaczęła się zachowywać jak Bazyl na kilka dni przed śmiercią...
piątek, 27 lutego 2015
W kwestii artystycznych uzdolnień Kreski :)
Jak niektórzy Czytelnicy wiedzą, Jarecka, zamieszkała w >>>Deszczowym Domu<<< na Zaogoniu, obchodziła niedawno urodziny. W konspiracyjnym spisku uknutym przez Jareckiego (poślubionego kiedyś tam Jareckiej) wzięli udział przyjaciele Deszczowego Domu, zasypując Jarecką lawiną urodzinowych kartek. Dziękuję z tego miejsca Jareckiemu, że zafundował mi mnóstwo frajdy, dając mi możliwość wzięcia udziału w operacji pod kryptonimem JB (Jarecka Birthday).
Kartka dla Jareckiej powstała siłami całej ekipy Psa w Swetrze czyli: Kreski - MODELING i zdobnictwo artystyczne; Foxa - zdobnictwo i wsparcie duchowe oraz mojej skromnej osoby - koncepcja, choreografia, produkcja :)
Dzięki uprzejmości Zacnej Jubilatki, która jest obecnie właścicielką praw autorskich do rzeczonej kartki, otrzymałam zgodę na upublicznienie prywatnej, urodzinowej korespondencji.
Kartka dla Jareckiej powstała siłami całej ekipy Psa w Swetrze czyli: Kreski - MODELING i zdobnictwo artystyczne; Foxa - zdobnictwo i wsparcie duchowe oraz mojej skromnej osoby - koncepcja, choreografia, produkcja :)
Dzięki uprzejmości Zacnej Jubilatki, która jest obecnie właścicielką praw autorskich do rzeczonej kartki, otrzymałam zgodę na upublicznienie prywatnej, urodzinowej korespondencji.
wtorek, 17 lutego 2015
Aligator bojowy!
Kreska bojowa. Zdjęcie z cyklu - A podskocz mi który!
Hip hip i hura!!!
Dzisiaj wpis na cześć Kreski. Kreski obrończyni! Aligatora wielce bojowego!
Otóż co następuje: Kreska jest u nas równo pół roku. Przez ten okres relacje między psami układały się różnie. W końcu stanęło na tym, że mam w domu dwoje zgryźliwych tetryków. Jak kto nie wie, na czym to polega, z całego serca polecam film pt "Dwaj zgryźliwi tetrycy" z Jackiem Lemmonem i Walterem Matthau (w rzeczywistości Władysławem Matuszewskim) w rolach głównych.
Fox z upodobaniem robi na złość rozpieszczonej, jazgotliwej, burkliwej jedynaczce, jednak na spacerach podąża za nią, bo sucz lepiej widzi.
Jednocześnie kłótliwy babsztyl poniewiera starego Foxa szczerząc zęby i burcząc przy każdej okazji, do póki dziadek nie straci cierpliwości i nie warknie/burknie/szczeknie. Wtedy Kresiulec żwawo a chyłkiem wycofuje się na "z góry upatrzone pozycje", kłapiąc zajadle acz bezgłośnie, że jednak ostatnie słowo jej. Za to na spacerach Krecha zawsze rozgląda się za Foxem, żeby jej ten stary dywan z oczu nie zniknął. Jednym słowem cyrk i komedia.
Dzisiaj jednak zdarzyła się rzecz, która me serce napełniła bezmiarem radości.
środa, 7 stycznia 2015
poniedziałek, 1 grudnia 2014
Fox, Foksik, stare poczciwe Foksisko
Fox i ja:
Dzisiaj chciałabym przedstawić drogiemu Czytelnikowi drugi egzemplarz z mojej sfory. Egzemplarz tak naprawdę przybył jako pierwszy - ale do brzegu.
Będzie dekadę temu, w weekend majowy, byliśmy z Exem (wtedy jeszcze nie był Exem) w Kieleckim. Mieliśmy wtedy nieco końskich znajomości i całkowicie przypadkowo trafiliśmy z naszym znajomym, który posiadał kilka koni pod wierzch, do jego znajomego, który tych koni miał o parę więcej. Siedzimy na trawniku, przy stoliku, gadu gadu, konie na padokach, a po podwórku biega Pies. Biega między końmi, bawi się z nimi. Przyjazne bydle, uśmiechnięte całym pyskiem, a brudne!, a chude!, a wyłysiałe! i jeszcze w dodatku powiązane sznurkami sizalowymi niczym baleron - "pan" próbował mu szelki zrobić...
Dzisiaj chciałabym przedstawić drogiemu Czytelnikowi drugi egzemplarz z mojej sfory. Egzemplarz tak naprawdę przybył jako pierwszy - ale do brzegu.
Będzie dekadę temu, w weekend majowy, byliśmy z Exem (wtedy jeszcze nie był Exem) w Kieleckim. Mieliśmy wtedy nieco końskich znajomości i całkowicie przypadkowo trafiliśmy z naszym znajomym, który posiadał kilka koni pod wierzch, do jego znajomego, który tych koni miał o parę więcej. Siedzimy na trawniku, przy stoliku, gadu gadu, konie na padokach, a po podwórku biega Pies. Biega między końmi, bawi się z nimi. Przyjazne bydle, uśmiechnięte całym pyskiem, a brudne!, a chude!, a wyłysiałe! i jeszcze w dodatku powiązane sznurkami sizalowymi niczym baleron - "pan" próbował mu szelki zrobić...
środa, 12 listopada 2014
Tytułem wstępu
Witam wszystkich szanownych Czytelników, którzy zechcą tu zajrzeć!
Pies w swetrze będzie blogiem o tym, co najbliższe memu sercu - czyli o psach i swetrach, a także (choć nie za często i raczej dygresyjnie) o dobrym jedzeniu, książkach i porcelanie i różnych takich.
Blog ma swoje trzy Matki Chrzestne. No, wiecie - takie, które zaprasza się na chrzciny, żeby potem nie było źle. Coś o tym było w "Śpiącej Królewnie"...
Matki Chrzestne o swojej doniosłej roli w moim blogowaniu pojęcia nie mają, ale co tam, może wybaczą.
Są to ni mniej ni więcej : Tove Jansson, Elżbieta Wasiuczyńska i Kat O'Sullivan (Katwise).
A dlaczego właśnie te trzy zacne niewiasty, o tym będzie w kolejnych postach - kiedy już się dowiem, jak te zdjęcia i linki i inne przydatne rzeczy się do postów dodaje. Tysiące ludzi na całym świecie to robi, więc nie może to być aż tak trudne... Muszę to sobie rozpracować :)
A na razie przedstawiam Państwu dwa z moich cudownych psów. Foxa - to ten czekoladowy wyżeł rozciągnięty na tapczanie i ś.p. Bazyla - to ten żółty kundel przytulony do Foxa :)
Pies w swetrze będzie blogiem o tym, co najbliższe memu sercu - czyli o psach i swetrach, a także (choć nie za często i raczej dygresyjnie) o dobrym jedzeniu, książkach i porcelanie i różnych takich.
Blog ma swoje trzy Matki Chrzestne. No, wiecie - takie, które zaprasza się na chrzciny, żeby potem nie było źle. Coś o tym było w "Śpiącej Królewnie"...
Matki Chrzestne o swojej doniosłej roli w moim blogowaniu pojęcia nie mają, ale co tam, może wybaczą.
Są to ni mniej ni więcej : Tove Jansson, Elżbieta Wasiuczyńska i Kat O'Sullivan (Katwise).
A dlaczego właśnie te trzy zacne niewiasty, o tym będzie w kolejnych postach - kiedy już się dowiem, jak te zdjęcia i linki i inne przydatne rzeczy się do postów dodaje. Tysiące ludzi na całym świecie to robi, więc nie może to być aż tak trudne... Muszę to sobie rozpracować :)
A na razie przedstawiam Państwu dwa z moich cudownych psów. Foxa - to ten czekoladowy wyżeł rozciągnięty na tapczanie i ś.p. Bazyla - to ten żółty kundel przytulony do Foxa :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
