Pokazywanie postów oznaczonych etykietą byłam-widziałam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą byłam-widziałam. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 września 2024

Jak to na tym urlopie było

Powróciliśmy! Jeszcze kilka ciepłych dni i już jesienne deszcze. Aż trudno uwierzyć, że tydzień temu obsmażałam tłuste focze boczki na plaży.


piątek, 23 września 2022

28. Bolesławieckie Święto Ceramiki


 Już miesiąc minął od ceramicznego szału w Bolesławcu i wiem, że wielu P.T. Blogoczytaczy cierpliwie czeka na zdjęcia i relację, a ja w ciągłym niedoczasie.

Nie wiem, gdzie ten mój czas się podziewa. Z pracami w domu i zagrodzie też wiecznie do tyłu jestem, choć język sobie przydeptuję. No ale ja nie o tym...

Szaro, buro i zimno się zrobiło. Dlatego miłe letnie wspomnienia dla poprawy nastroju jak najbardziej wskazane. 

środa, 17 sierpnia 2022

XXIII Lwóweckie Lato Agatowe 2022

 


Dora swoim ostatnim wpisem o Lądku Zdroju wywołała mi drogą luźnych skojarzeń temat Lwówka Śląskiego, a tym samym przynagliła mnie do zrobienia nowego posta.

    Tak, nadal nie mam na nic czasu, gdyż nadal mam urlop i wypoczywam tak aktywnie, że nie wiem, w co ręce wsadzać!

    Święto ceramiki w Bolesławcu zaczyna się już dzisiaj, więc tym bardziej chcąc zachować chronologię muszę najpierw napisać o Agatowym Lecie. Jest to impreza cykliczna, poświęcona minerałom, która organizowana jest co roku w Lwówku mniej więcej w połowie lipca.

wtorek, 24 sierpnia 2021

Bolesławiec '21, Łakocie i Borsuk

Oczywiście, że byłam. 

A ci, co być mieli i nie byli, niech żałują! (foch!)

    Bolesławiec był i nas zmył.

    Dosłownie. Miałyśmy za sobą ledwo jedną pierzeję rynku, gdy lunęło jak z cebra i poniekąd spełniły się moje nadzieje, że ludzi mało i przy stoiskach tłoku nie będzie. W pewnym momencie uznałyśmy z moją Siostrą, że przedział wiekowy, przewidziany dla miss mokrego podkoszulka, minęłyśmy już dzikim pędem, więc mokrymi kubrakami przejmować się nie będziemy. Niech przejmują się ci, co na to patrzą - bo odzobaczyć się nie da he, he ;) Ruszyłyśmy zatem w strugach deszczu dokończyć oględziny i zakupy, a suszyłyśmy się w samochodzie w drodze powrotnej. 

    To suszenie wyszło nam wyśmienicie. Wyschłyśmy niemal na pieprz, gdyż jadąc polską dwupasmową miedzą, szumnie zwaną autostradą, odcinek 100 km pokonałyśmy w raptem 4 (słownie: CZTERY) godziny, zaliczając dwa objazdy i wszystkie korki, zatory i spowolnienia. Zarówno samochód, jak i ja - kierująca pojazdem - przeżyliśmy to doświadczenie z trudem. Kurwuniu, 100 km jazdy na drugim biegu!

Trochę zdjęć jest, to daję jak leci:

(jeśli zdjęcia są obrócone, to dalibóg nie wiem dlaczego, ale przepraszam; no nie mogę się z tym nowym blogobydlęciem dogadać w kwestii zdjęć!)

poniedziałek, 31 sierpnia 2020

Bolesławiec 2020

No to się przyznam.
W Bolesławcu byłam w tym roku już dwukrotnie.
Pierwszy raz tak na rozgrzewkę, z rodzoną Cioteczką Aneczką pojechałyśmy w maju na bobrowanie po sklepach firmowych. Sklepy są w jednym ciągu przy ulicy Kościuszki 24B (polecam sprawdzić na Google Maps). Dokładnie sześć sklepów (siódmy był zamknięty) naprzeciw fabryki Ceramiki Artystycznej Spółdzielni Rękodzieła Artystycznego. Sześć dziupli, w których spędziłyśmy bite cztery godziny!

Ręce miałam zajęte, więc zdjęć mało. Pierwsze dwa zdjęcia dokumentują moją wielką miłość - czyli dyniowe lampiony; kolejne moje zakupy.


niedziela, 8 grudnia 2019

Jarmark Bożonarodzeniowy w Obornikach Śląskich

Byłam!
Było mniamniuśnie!
Ale zanim, to najpierw:
zobaczcie jak ładnie Gucio bawi się ze swoją kumpelą Titą





Znalezione obrazy dla zapytania jarmark bożonarodzeniowy oborniki śląskie 2019

Jak już wspomniałam, byłam i było fajnie

czwartek, 16 sierpnia 2018

24. Bolesławieckie Święto Ceramiki - bylim, widzielim ;)

Dzisiaj to było!
Nasz jeden dzień tegorocznych wakacji!

Zerwaliśmy się świtem i pognaliśmy jakby nas kto na sto koni wsadził (dokładnie 107 koni, ale kto by tam liczył).
No i zajechaliśmy za wcześnie, bo się towarzystwo dopiero rozkręcało.
W tym roku rynek był uboższy niż w latach ubiegłych. Wysokie ceny wynajmu stoisk nie sprzyjają, oj nie sprzyjają, co odbiło się negatywnie na Wrocławskim Jarmarku Bożonarodzeniowym, a teraz Bolesławiec "wycina" drobniejszych artystów i rzemieślników. Szkoda.
Zostają ci więksi i zamożniejsi. No i ceny przez to też jakby dla lepszych gości...
Sądzę, że część wystawców zdecydowało się zjechać na weekend, na zakończenie, licząc na większy ruch, bo apogeum orgii i szaleństwa zwykle jest na koniec. Amyszka jest na miejscu, więc trzyma rękę na pulsie i zapewne też się zająknie na temat, zda relację i rzuci fotami. Może trzeba ją "zachęcić" zdecydowanie szturchając w komentarzach, żeby nam nie zaspała.
Nie było np. naszego pana z wikliną i nie mam swojego wymarzonego koszyka na jarzyny do kuchni. Trudno. Może trafi się jakiś inny jarmark, na którym się spotkamy.
Odpuściliśmy sobie w tym roku giełdę staroci na rzecz sklepików firmowych różnych manufaktur. Wszystkiego w jeden dzień nie dalibyśmy rady obskoczyć, bo by nam nogi weszły jeszcze głębiej...

Najpierw pokażę Państwu szanownemu łupy:



niedziela, 15 lipca 2018

Jeden dzień wakacji - część I - 23. Bolesławieckie Święto Ceramiki

Urlop się proszę Państwa zbliża.
Dokładnie za tydzień minie rok odkąd osiedliśmy na nowych włościach.
Wiele się zdarzyło w tym czasie i wiele się jeszcze wydarzy, bo życie pędzi jak oszalałe.
Teraz też się zdarzyło i dopadł nas smętek, ale nie mam siły o tym pisać.
Jeszcze nie.
Na razie wracam do czasu sprzed roku i tematu, który już dawno czeka na opisanie.
Otóż co roku tzw. "wakacje" mamy pracowite - a to remontowe, a to remontowo-przeprowadzkowe. Z powodu logistyki, braku czasu i kulejących finansów nigdzie nie wyjeżdżamy, ale co roku organizujemy sobie jeden dzień wakacji.
No i PT Blogoczytacze zapewne wiedzą dokąd się udajemy - mianowicie do Bolesławca.
W zeszłym roku był to nasz drugi wypad, w tym roku już mamy zaplanowany trzeci na 24. Bolesławieckie Święto Ceramiki.
O tu można zobaczyć kiedy: swietoceramiki.pl



środa, 3 maja 2017

Jarmark bożonarodzeniowy w Leśnicy, czyli jak poznałam Ewę :)

Taaaaa... To jest właśnie jeden z baaaaardzo zaległych postów, które się tłoczą, cisną i popychają, żeby wreszcie się wydostać na światło dzienne blogaska.

A przed Ewą to mi wstyd, że dopiero teraz.

Do rzeczy.

Rozczarowana jarmarkiem bożonarodzeniowym na wrocławskim rynku, który został zmonopolizowany przez kilku wystawców, po 4-5 stoisk każdy, przestałam nań bywać.
Co oczywiście zrodziło w mych trzewiach jarmarczny głód bożonarodzeniowych świecidełek.
Jakże się więc ucieszyłam, że w Zamku w Leśnicy będzie taki mini jarmark.

Zamek w Leśnicy lubię odwiedzać i bez imprezowych okazji, bo jest PRZEŚLICZNY!



wtorek, 14 lutego 2017

Cywilizowane gumno

Ledwo pod ostatnim postem napisałam "Choć jak na złość mój żywot często ubarwia się sam, wywołując u mnie ataki paniki ;)" a słowo ciałem się stało.
Zaraz po nowym roku życie podstawiło mi nogę, a gdy fiknęłam orła to dopadło i skopało po siniakach. Skubane jedne! Żeby ono - to życie - miało zadek! O jakże ja bym je chętnie po nim kopała! Tak z fantazją, od serca i z półobrotu!
Miało być pięknie, miałam sobie odzipnąć, popisać na blogasku i może wreszcie coś poszyć - a wyszło jak zawsze. No i jeszcze to zimno.
Ponoć to już końcówka. Już ma iść ku lepszemu, znaczy cieplejszemu, ale uwierzę jak poczuję. Jak się spocę w za ciepłej kurtce ;)
No i właśnie skiż tego zimna naszły mnie rozważania przyszłościowo-gumienne.
Zima to ta pora roku kiedy bycie blokersem (słowotwórstwo zaczerpnięte od Megi) doskwiera mi najmniej, w porywach do wcale. Odkręcam kaloryfer, owijam kocem, wlewam w siebie hektolitry gorących płynów i dbam, żeby moje terrarium się nie rozszczelniło.
A zima atakuje. Dzisiaj rano za mym oknem roztaczały się plenery do Ekspresu polarnego, Opowieści z Narnii i Mrocznych materii razem wziętych.
Trzeba się było jednak z psunami na spacer zebrać - co wywołuje u mnie niechybnie fale żalu nad mym ciężkim losem i współczucia dla mnie samej, że jako ta dziewczynka z zapałkami... (No i co, że mam puchową kurtkę, otulona jestem w wełny od stóp do głów i solidnie obuta - przecież WIEM, jak tam się czuję w środku tego wszystkiego! I żal mi tej istoty, co na mróz bladym świtem itd.)



niedziela, 11 grudnia 2016

Rogów Sobócki

Uff! Męczący tydzień dobiegł końca. Emocje opadają i w związku z tym może nieco czasu wygospodaruję na blogowanie.
A jest o czym pisać.
Tydzień zaczął się tradycyjnie w poniedziałek. W poniedziałek dwie panny: Jupi i Groszek zostały wysterylizowane. Niby nic, ale ja jak przewrażliwiona matka histerycznie reaguję na takie okoliczności. Przynajmniej kilka dni wcześniej zaczynam się denerwować. Potem się nakręcam. A gdy okoliczność już zajdzie, zaciskam nerwowo piąstki i gryzę zbielałe knykcie.
Wszystko poszło dobrze, bo czemu miało pójść źle i niewtajemniczeni pomyślą, że oto emocje opadły.
Ano nie opadły, tylko weszły w stan orbitowania.
Wczoraj Kreska miała ciężką operację. A Kresia młódką nie jest...
Szczęściem wszystko również przeszło pomyślnie. Kresiunia już całkiem nieźle daje radę. Nawet wieczorem, wyniesiona przed dom, zrobiła krótką rundkę i się wysiusiała.
Kamień z serca!

No i jaki to ma związek z Rogowem Sobóckim?
Ano taki, że to tam jeździmy do NNNŚ Weta, między innymi dlatego, że genialnie operuje.
Otóż wszystkim naszym zwierzakom zakładał szwy śródskórnie (jeśli było to możliwe), dzięki czemu ani jedna niteczka, ani pół supełka nie wystaje na zewnątrz i zwierzuny się raną nie interesują. Nawet Kresia nie musi teraz chodzić w baleroniku!
Ponieważ Rogów Sobócki leży ponad 30 km od naszego domu, nie opłaca mi się wracać do domu, gdy zwierzaki mają poważniejsze zabiegi. Przez Rogów trzeba przejechać, jadąc z Wrocławia do Sobótki. A tą trasą zwykle podążają spragnieni wspinaczki na Ślężę turyści.
Osoby masochistycznie spragnione ruchu i fizkultury zapewne po porzuceniu zwierzaka w lecznicy, ruszyłyby na świętą górę Słowian. Ale nie ja.
Nie lubię się pocić, męczyć i ziapać - to nieestetyczne ;)
Ruszyłam więc na zwiedzanie Rogowa.
Czyniłam to etapami, bo jednorazowo nie starczyłoby mi czasu.

sobota, 20 sierpnia 2016

22. Bolesławieckie Święto Ceramiki




Bylim i widzielim. A co!
A wszystko dzięki Kwiatowej 22, na której blogu impreza została zaanonsowana. Bo Kwiatowa 22, to w ogóle niezły KaOwiec i różne takie ciekawe rzeczy opisuje i imprezy podrzuci. Także no, dzięki Kwiatowa! :)