I miał być post książkowy, względnie muzealny, a znowu jest post koci.
Zatem do meritum.
Trzy tygodnie temu trafiła do mnie kotka. Ładna.
Zeszłam na psy, obrosłam kotami, mam szafy pełne ulubionych swetrów hmmm... zobaczymy, co będzie dalej :)
I miał być post książkowy, względnie muzealny, a znowu jest post koci.
Zatem do meritum.
Trzy tygodnie temu trafiła do mnie kotka. Ładna.
Tradycyjnie nowy post zaczynamy w miejscu, gdzie skończył się poprzedni, choć znowu musicie mi kochani PT Blogoczytacze wybaczyć, że post był pisany na raty, ale mój niedoczas przyspieszył przeokrutnie i jeśli nie zwolni, to ja w końcu wypadnę na jakimś zakręcie...
Na ogrzanie jestestwa gdy listopadowe mokre zimno wciska się za kołnierz najpierw trochę zdjęć Kluski/Figi z nowego domu. Ta to się umiała ustawić! Ale faktem jest, że miała wybitne szczęście trafiając na spokojnego Gacusia, który tak cierpliwie daje jej wsparcie.